niedziela, 28 maja 2017

Serwetka z koronką brugijską

Witajcie:)

Ostatnio jestem w "lekkim" niedoczasie i jeszcze trochę ten stan potrwa. Jak tylko wszystko się unormuje to dopiero wtedy będę mogła częściej bywać u Was, jak i u siebie wstawiać posty.

W każdym razie dzisiaj będzie tak jak wspominałam w poprzednim poście - o szydełkowaniu. Mam do pokazania aż trzy serwetki, które powstawały pomiędzy innymi pracami w czasie od grudnia do kwietnia.
Na początek serwetka, która powstała jeszcze w grudniu zeszłego roku. Z początku nie miała żadnego szczególnego zastosowania. Jednak ostatnimi czasy urzekła mnie koronka brugijska. No przepadłam i postanowiłam spróbować! Przeszukałam zatem moje gazetki z wzorami i postanowiłam zrobić serwetkę mieszaną, tzn część środkowa robiona jest techniką klasyczną a część zewnętrzna właśnie koronką brugijską. Na początek bałam się zaczynać zupełnie całą serwetkę tą techniką i stąd ta mieszanka. Poza tym wzory dostępne w necie są nieraz mało czytelne a na początek potrzebowałam jasnego opisu jak łączyć poszczególne oczka, łuczki itp.
Sama serwetka wyszła dość duża, bo po naciągnięciu ma ok. 45 x 45 cm. Użyłam tutaj kordonka Pro Filo 5 białego (część środkowa) i ecru (cześć zewnętrzna), a także kordonka żółtego Ariadny.
Sama koronka brugijska okazała się być nie aż tak trudna, wbrew temu czego się spodziewałam. Wprawdzie szydełkowanie pierwszego narożnika sporo czasu zajęło i kilka razy zdążyłam się pomylić i pruć, ale później już jakoś poszło. Trudnością było jeszcze odwrócenie w głowie schematu na kolejny narożnik, ponieważ wzór rozrysowany jest tylko na jeden narożnik, a drugi robi się dokładnie odwrotnie i właśnie to odwrócenie kolejności wbijania się w poszczególne łuczki trochę mi zajęło (i prucia kosztowało), ale później poszło już gładko.
Oto efekt mojej pracy:



I kilka zbliżeń:




Zupełnie nieświadomie serwetka idealnie wpasowała się w klimat jednego z nowych pokoi jakie powoli tworzą się na piętrze domu (zaadaptowaliśmy strych na pokoje mieszkalne). Ściany są właśnie w odcieniu żółtego, lambrekin nad firanką również, także serwetka pasuje jak ulał. Na razie może wygląda dość skąpo, bo brakuje jeszcze fotelowych puf bądź samych puf, ale ława już jest :D 


A tutaj jeszcze fotka z etapu blokowania serwety. Kiedyś prace rozpinałam za pomocą szpilek, ale zauważyłam, że zarówno moje dawne śnieżynki, jak i niektóre serwetki posiadają nieestetyczne plamki rdzy po szpilkach. Same szpilki też strasznie szybko zachodziły rdzą, toteż szybko musiałam je wymieniać na nowe. Postanowiłam więc poszukać innego sposobu i od jakiegoś czasu używam tylko i wyłącznie wykałaczek. Te okazały się idealne - jedynie dość trudno jest "dostać się" do wszystkich łuczków czy pikotków, gdy jest ich gęsto, gdyż wykałaczki długie i gdy jest ich zbyt dużo w jednym miejscu robi się tłok:D (mam tu na myśli kolejne serwetki, przy tej z tego postu nie było tak źle) i tak samo czasem trudno wbić się w pikotek, ponieważ wykałaczka jest grubsza niż szpilka, ale co tam, gorsze rzeczy bywają więc nie ma się czym martwić:D
A co do usztywniania to ja stosuję Ługę. Miałam problem z dostosowaniem ilości Ługi w stosunku do wody, bo moje poprzednie serwetki wychodziły zbyt mocno usztywnione. Tym razem serwetkę wyprałam w wodzie, w której uprzednio płukałam ręce po krochmaleniu aniołków i śnieżynek, także samej Ługi nie było w tej wodzie zbyt wiele. Ale serwetka wyszła idealna. Jest zblokowana, trzyma kształt a jednocześnie jest miękka i lejąca. I oto mi chodziło:)


Na dzisiaj to już wszystko :) Pozdrawiam wszystkich zaglądających :)

12 komentarzy:

  1. Serwetka jest piękna.
    Jeden jedyny raz , dawno już temu też wyszydełkowałam burgijkę, trafiła do córki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto było się potrudzić , bo serwetka wyszła prześliczna i taka oryginalna :)
    Używam zamiast szpilek igieł jednorazówek do usztywniania ,są super - spróbuj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładna i zgrabna serwetka pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Serwetka pięknie się prezentuje na tej ławie :) Warto było się potrudzić :)A blokowania serwetek nie cierpię! Ale bez tego ani rusz.. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Prześliczna jest ta serwetka! Ale koronka wygląda na niesamowicie skomplikowaną...

    OdpowiedzUsuń
  6. Trud wart był efektu :) Piękna serwetka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękna serwetka. Efekt połączenia serwetki szydełkowej i koronki brugijskiej wyszedł wspaniale.
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam koronkę brugijską (kilka drobiazgów tą techniką zrobiłam). Twój trud się opłacił (ach te narożniki), serwetka wspaniale Ci wyszła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam szczerze, że nie słyszałam o takiej koronce, ale ja o wielu rzeczach jeszcze nie słyszałam:) Bardzo mi się podoba to, co widzę :) Muszę się douczyć.
    Ja do blokowania używam szpilek, tylko jakiś specjalnych, z czegoś :) Nie było z nimi żadnego problemu do tej pory, mimo że używam ich nie raz i nie dwa. Za nic sobie nie mogę przypomnieć co to za szpilki i nie wiem, gdzie je wsadziłam. Jak ogarniemy się z remontem i wszystko wróci na swoje miejsce, napiszę Ci, co to ma być. Pozdrawiam Małgosia
    http://margoinitka.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna serwetka :) Ja czasem coś na szydełku popełnię, ale daleko mi do twojego cudeńka :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękna !:) A już oczami wyobraźni widzę taką całą serwetkę wykonana tylko i wyłącznie koronką brugijską - to byłoby dopiero cudeńko :))

    OdpowiedzUsuń